piątek, 29 stycznia 2010

Oldtimerbazar 24 stycznia 2010 r.


            Spędzając kolejny zimowy wieczór w zaciszu domowego ogniska, wertując to kolejne strony internetowe w poszukiwaniu czegoś na czym można  zawiesić oko, przypadkiem natknęliśmy się na stronę poświęconą Oldtimerbazarowi, który to ma odbyć się w Warszawie 24.01.2010r. Serwis poświęcony wydarzeniu był po prostu mówiąc ładny, dosyć szczegółowe informacje o lokalizacji, krótki opis czemu impreza ma być poświęcona, jednym słowem zachęcająco. Natchnieni myślą oraz mimo 20 stopniowych mrozów postanowiliśmy pojechać.
            Na miejscu ulokowaliśmy auto w podziemnym parkingu, zapłaciliśmy wejściówkę i pełni nadziei ruszyliśmy na spotkanie ze wspaniałościami eventu. Niestety z przykrością okazało się, że tych wspaniałości wcale nie jest za wiele. Wystawione auta dosyć mocno ginęły w tle gadżetów motocyklowych, które niezbyt wiele miało wspólnego z nazwą imprezy. Rodzynki takie jak rajdowy Fiat 125p , Polonez Analog czy Osa, kontrastowały z Hondą Hornet, czy Suzuki Bandit.
            Cała impreza zajęła nam niestety niespełna godzinę i z pewną goryczą i niesmakiem muszę stwierdzić, że nie do końca tego się spodziewałem, niemniej wielki plus dla wystawców aut i motocykli minionej epoki gdyż oni spisali się  na 5+. Miejmy nadzieję, że to wszystko wina zimy.

Z poważaniem
RetroStrefa

 
 

niedziela, 24 stycznia 2010

Fiat 126p `88 (cz.1)

Aby uniknąć złośliwych i niepotrzebnych komentarzy przed pokazaniem drugiego auta z naszej stajni, należy się kilka słów wstępu. Zdajemy sobie sprawę, że niektórzy z Was mogliby powiedzieć, że kierunek modyfikacji, które zaszły w tym aucie nijak nie pasuje do profilu naszego bloga. Niemniej jednak poziom zmian, staranność przy projekcie oraz plany jakie zamierza przeprowadzić "nawrócony" Andrzej dają nam pełną gwarancje na wartościowość tego projektu, resztę niech powie właściciel ...


Moja przygoda z Fiatem 126p rozpoczęła się w 1994 roku , gdy z braku pojazdu w rodzinie dziadek pożyczył nam swojego malucha. Jako dziecko bardzo go polubiłem - niebieski FL z 1988 roku pachniał nowością , przejechane miał zaledwie 3 tys km. Przez cały okres był garażowany i trzykrotnie zabezpieczany antykorozyjnie przez mojego ojca - w tym po przyjeździe z polmozbytu. Blacha była w idealnym stanie. W 1996 roku dziadek stwierdził że samochód nie jest mu potrzebny i możemy go wziąć na własność.
       Jeśli chodzi o modyfikacje , to zaczął je mój tata - miłośnik motoryzacji i tuningu, który zaszczepił to we mnie. Autko oddal do firmy Markas Motorsport w łodzi gdzie silnik zyskał dodatkowych 6km-7km. Zawieszenie zostało obniżone i utwardzone , do tego lotnicze fotele i kołpaki HIPO ( powoli stające się kultowe :) ) Z zewnątrz autko otrzymało komplet spoilerów znanych z katalogów firm tuningowych z tamtego okresu. Takim autkiem ojciec jeździł do pracy a ja uczyłem się pierwszych poślizgów. Ten stan rzeczy utrzymywał się do 2001 roku. Wtedy zapadła decyzja o gruntowej przebudowie i innym silniku. Sukcesywnie gromadziliśmy potrzebne części a w 2003 roku auto oddaliśmy do firmy Bolinex Motorsport z Aleksandrowa Łódzkiego. Po 3 letnim pobycie w warsztacie autko wyjechało poszerzone , z silnikiem 1.0 , 4 hamulcami tarczowymi i nowym lakierem. Wybór padł na gruboziarnisty metalik z palety Alfy Romeo. Samochód od tego okresu trochę się zmienił ,dostał lusterka Vitaloni Californian, 4 tarcze hamulcowe Zimmermann , miedzianą chłodnice od Poloneza Trucka. Silnik 1.0 ustąpił miejsca mocno zmodyfikowanemu 1.1 [ostry wałek inż. Światka , głowica by Szary Garage stage 3 , kolektor wydechowy ze stali nierdzewnej Viga , gaźnik wyczynowy weber dcoe 40. Silnik został wyważony. Jeśli chodzi o wrażenia z jazdy to silnik wkręcał się bardzo przyjemnie nawet do 8,5 tys obrotów , niestety autko nie miało prawie elastyczności w dolnym zakresie obrotów do tego paliło bardzo dużo...ok. 14l /100km. To zaważyło, że teraz w komorze pracuje seryjny silnik 1.2 75km. [Jednakże planuje przełożenie głowicy z wałkiem rozrządu z poprzedniego silnika, który głowice miał de facto od wersji 1.2] W najbliższej przyszłości chce zdjąć zderzaki na wzór wyścigowych maluchów z Włoch , a poszerzenia zgrać z reszta nadwozia. Na bieżąco będę opisywał na blogu przebieg tych prac.
       Mógłbym długo pisać o modyfikacjach silnika i poszczególnych etapach tuningu ale myślę, że będzie jeszcze okazja , aby wrócić jeszcze do historii i wielu przygód, które towarzyszyły mi w realizacji tego projektu.


Andrzej Smalc
RetroStrefa




 

 

 



środa, 20 stycznia 2010

Szroty...


Szrot. Czym dla człowieka ostatnia droga na cmentarz z pochówkiem, tym dla auta droga na szrot w oczekiwaniu na ostatnie namaszczenie zgniatarki. Jedne wjeżdżają tam o własnych siłach, inne zaś pod wpływem delikatnej perswazji staczają się z lawet. Przyczyny całkowicie różne – bo rdza, bo wypadek, bo się popsuł, bo się znudził, bo tak.
            Zawsze wchodząc na każdy szrot bądź punkt złomujący, czuję pewnego rodzaju podniecenie. „Co też tym razem spotkam ciekawego” pojawia się w duszy pytanie. Jako zboczeniec na tle Fiata 126p, zawsze muszę przeanalizować dogłębnie praktycznie każdego Malucha stojącego „na cmentarzu”. Skorupa, silnik, bagażnik, wnętrze – zawsze można znaleźć „to coś”. Na przestrzeni przeszło 35 lat zdarzały się różne egzemplarze – od standardowych golasków dla przeciętnego Kowalskiego, po eksporty, które w obieg trafiały albo poprzez nikłą wadę wykrytą przy odprawie eksportowej lub jako efekt układów i kolesiostwa, poprzez pieszczone niegdyś cacuszka i oczka w głowie właścicieli, posiadające ciekawe rzemieślnicze fanty, a nawet „tuningi”.
            Każdy wypad na szrot to swoiste safari. Polowanie na okazje – czasem naprawdę czegoś szukasz, a czasem bierzesz to, bo fajne, bo się przyda. Z własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że w świecie szrotów istnieje dość ciekawa zależność – im większa pipidówka, tym lepszy asortyment znajdziemy. Przy tej zasadzie spotkałem się także z innym zjawiskiem – miłymi pracownikami/właścicielami obiektu. Na niedużym placyku obsługiwanym przez miłe małżeństwo w średnim wieku zawsze można co nieco pogadać i dostać jakiś fant za darmo oraz liczyć na pomoc przy demontażu. Miły gest sprawiający, że częściej tam jeździsz. Oczywiście, warto odwzajemnić się tym samym, zawsze wtedy można liczyć na jakiś rabacik.
            Podstawa w takich podróżach to systematyczność. Nie mówię tu o codziennym objeździe połowy województwa, chociaż na pewno byłaby to miła wycieczka, lecz niezbyt ekonomiczna. Osobiście gdy czas pozwala, raz w tygodniu robię rundkę po znanych miejscówkach, niekiedy napotykając całkiem nowe tereny. Czasem uda się zrobić tylko jeden objazd na 2 tygodnie, ale jak wiadomo, wszystko zależy od czasu. No i pieniążków też.
            Dość charakterystycznym aspektem jest poziom wiedzy. Tak, to dziwnie brzmi, ale zapewne jest to plus dla was. Wy, jako pasjonaci i kolekcjonerzy wiecie, że macie do czynienia z rzadką wersją danego modelu, rzadką częścią wyposażenia bądź powłoki blacharskiej, a z reguły obsługa nie. Wiadomo, zawsze można się naciąć i kit typu „te szyby są brązowe, bo to zapewne ktoś folie nalepił” nie podziała. Jest to jednak niewielki procent, występujący raczej na dużych stacjach demontażu pojazdów, a to dlatego, że z reguły prowadzą sprzedaż np. na allegro. Wtedy mają podgląd na niekiedy sztucznie zawyżane ceny za dany przedmiot. Jednak zasada grzeczności i systematyczności może zaowocować statusem „stałego klienta”. Nie będzie to złota karta vipa, ale częste odwiedziny sprawiają, że owy „wodzirej” szrotu będzie kojarzył wasze lico i po krótkiej gadce opuści kilka złoty. Systematyczność niesie za sobą nie tylko okazje na ciekawe fanty. Może przy odrobinie szczęścia uda wam się odkupić Syrenkę w dobrym stanie która już prawie stała w kolejce do zważenia.
            Tak jak nie uderza mnie wygląd rozklekotanego golfa 2 bądź seicento po dachowaniu na owym placu, tak wygląd aut z poprzednich epok chwyta za serce. Czekają na te ostatnią drogę do krainy wiecznych autostrad, wspominając, ile to kilometrów nabiły na drogach w różnych warunkach. Mimo smutnego nastroju można dopatrzeć się pewnych pozytywów. Za kilka lat, gdy wyjedziemy pięknym wypucowanym klasykiem, który zapewne będzie na sobie nosił jakiś fant śp towarzysza z taśmy produkcyjnej, spojrzenie przechodniów i innych kierowców mamy gwarantowane. Ale przede wszystkim, liczyć się będzie satysfakcja z pasji.

Aron Kołodziejski
RetroStrefa


czwartek, 14 stycznia 2010

Opel Kadett C1 `74 (cz.1)


            Nadszedł czas aby zaprezentować pierwsze auto, a raczej etap, na którym obecnie znajduje się postęp prac przy nim. Kadett C1 limo został bez skrupułów oszpecony przez poprzedniego właściciela frontem, którego ze względów czysto estetycznych nie postanowiliśmy tutaj pokazywać, niemniej jednak Majk postanowił przywrócić autu poprzedni, oryginalny i tym samym najlepszy wizerunek.
          Skompletowanie wszystkich części blacharskich było nie lada wyzwaniem, ale właściciel i z tego zadania wywiązał się znakomicie.
 Historia auta została już poniekąd przedstawiona na zaprzyjaźnionej stronie www.wartburgradikalz.com, więc nie będziemy w kółko nudzić o tym samym.
           Obecnie wóz jest zabezpieczany przed korozją oraz przygotowywany do lakiernika. Nie śpieszymy się z pracą, gdyż perełki tego typu wymagają szczególnej i troskliwej uwagi, a pośpiech jest złym doradcą w tych sprawach.
           Mamy nadzieje, ze samochód który pokażemy w stu procentach odzwierciedli, czym kieruje się w swych działaniach ekipa RetroStrefy.
        Z poważaniem
        RetroStrefa 













sobota, 9 stycznia 2010

Ciekawoski z gazet...


           
    W związku ze znaleziskiem, jakiego ostatnio dokonaliśmy w piwnicy jednego z Nas, chcielibyśmy przedstawić Wam część starannie dobranych i wyszukanych artykułów związanych z motoryzacją mieszczącą się na półmetku lat 80-tych. Oto niewielki procent naszych zbiorów, który sukcesywnie będziemy starać się umieszczać na Naszym Blogu.
 Zapraszam do lektury.
RetroStrefa
           
           
   


niedziela, 3 stycznia 2010

Moto Weteran Bazar


Powoli zbliża się jedna z największych i najlepszych giełd miłośników klasycznej motoryzacji. 16 stycznia w hali sportowej przy ul. Skorupki 21 w Łodzi odbędzie się pierwsza edycja tej znanej i cenionej w środowisku giełdy. Jak zwykle będzie można tam zapewne znaleźć wiele ciekawych rzeczy, od drobnych części typu śrubki czy nakrętki, po całe auta, nie pomijając także literatury, ubiorów czy wszelkich przedmiotów z minionych epok, jak chociażby telewizorów czy babcinych szaf. Bywałem na kilku poprzednich edycjach i zawsze z miłą chęcią jeżdżę na następne. Przede wszystkim urzeka piknikowy klimat towarzyszący bazarowi, szczególnie w piękne słoneczne dni, podczas edycji majowej oraz wakacyjnej. Przecież spotyka się tam tak jakby jedna wielka rodzina - rodzina fanów klasycznej motoryzacji.
            Asortyment, jak już wcześniej wspominałem, jest bardzo zróżnicowany. Jak to zwykle bywa, należy jednak uważać na kanciarzy bądź typowych handlarzy. Sam natrafiłem na plastikowy znaczek 126p pokryty chromo-podobną farbą w zaporowej cenie 50zł. Trafiają się też prawdziwe perełki za niewygórowane pieniądze. Jak to mówią - szukajcie a znajdziecie. Przy odrobinie szczęścia każdy chyba znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Bardzo często można też natknąć się na jakąś ciekawą wystawę towarzyszącą giełdzie z jakiejś okazji ważnej dla klasycznej motoryzacji, dla przykładu - w 2008 roku minęło 35 lat od momentu rozpoczęcia produkcji Fiata 126p, toteż zorganizowano wystawę, na której prezentowano świetnie utrzymane egzemplarze z pierwszych lat produkcji bądź rzadkie modele takie jak limitowany model cabrio Bosmal.
            Polecam wpisanie sobie tego bazaru w kalendarze, bo jest to okazja nie tylko na obkupienie się, ale także do spotkania z podobnymi osobami o podobnej pasji. 16 stycznia to pierwsza edycja, następne terminy to 7-8 maja, 2-3 lipca oraz 10-11 września, wtedy to giełda odbywa się na stadionie Startu przy ul. św. Teresy. Najlepsza jest edycja majowa, ponieważ wtedy pojawia się tam najwięcej osób i zazwyczaj pogoda sprzyja długim spacerom między alejkami. Oficjalna strona bazaru - http://www.motoweteranbazar.com/
            Poniżej kilka zdjęć z poprzednich lat, tak, by pokazać, co też tam ciekawego da się znaleźć.



 
Aron Kołodziejski
RetroStrefa

Coś na dobry początek...


RetroStrefa to miejsce w sieci, które pozwoliliśmy sobie zająć, aby pokazać Wam alternatywną stronę skierniewickiej motoryzacji. W zalewie dziwnych modyfikacji, seryjnych szarych oraz nazbyt wyrazistych aut, ciężko jest znaleźć pojazdy oraz ich posiadaczy, którzy reprezentują stosunek do swoich pasji nieco wyższy niż przeciętny. Nie ukrywamy, ze interesują nas auta nieco starsze, niemniej jednak jesteśmy osobami o otwartych umysłach, które z ogromną chęcią poświęcą czas na projekty o nowszym designie. Przejdźmy jednak do tematyki bloga, na którym chcielibyśmy po części dla siebie, po części dla potencjalnych czytelników, przedstawić postępy przy pracach nad naszymi autami, relacje ze zlotów, spotów oraz pokazać nasze zainteresowania, czy osiągnięcia. Będzie to miejsce, nad którym grupka zapaleńców, w pocie czoła postara się pokazać artykuły jak najlepszej jakości poparte dobrymi fotami, ku uciesze wszystkich. Tak więc wszystkich chciałbym serdecznie zaprosić na pierwsze aktualizacje które ukażą się już wkrótce.


Z poważaniem
RetroStrefa